Drzewo kategorii
Licznik odwiedzin

PAPIERNIA W LUBICZU

PAPIERNIA W LUBICZU

Dzieje papierni w Lubiczu nad Drwęcą
Pierwsze informacje o czerpaniu papieru w Toruniu pochodzą z lat pięćdziesiątych XVI wieku. W dniu 28 stycznia 1551r. rajca toruński Jan Stroband wykupuje z zastawu za 50 florenów od Panien Benedyktynek toruńskich stary młyn zbożowy w Pruskiej Łące i przystosowuje go w 1559r.na młyn papierniczy. Także w tym roku już jako burmistrz toruński, późniejszy inicjator powstania w 1568r. 6-klasowego Gimnazjum Toruńskiego, występuje Stroband do stanów pruskich obradujących w Malborku z prośbą o zezwolenie na umieszczanie w produkowanym przez siebie papierze filigranu z herbem miasta w różnych odmianach. Powstają także filigrany w formie pieczęci staromiejskiej najprawdopodobniej z Madonną na tle toruńskich wież. Filigran na papierach różnych gatunków m.in. akt miejskich oraz rachunków młyna z tego okresu potwierdza, że Stroband zgodę taką otrzymał.

Po śmierci Jana Strobanda w dniu 16 listopada 1585r. prawdopodobnie papiernię przejęła jego córka Katarzyna, żona zasłużonego torunianina, lekarza, rajcy, burmistrza, burgrabiego królewskiego Martina Mochingera. Inne źródła podają że w 1599. przejęła te dobra po bracie Henryku Strobandzie, m.in. reformatorze instytucji miejskich, za którego czasów Toruń przeżywał drugi w swoich dziejach rozkwit gospodarczy nazywany złotym wiekiem. W księgach ławniczych Starego Miasta Torunia z listopada 1603r.odnotowana jest transakcja wegen der paphyrmuhle według której Katarzyna Mochinger przekazuje synowi Henrykowi cześć swojego majątku w tym najprawdopodobniej też młyn papierniczy. W tym samym roku Benedyktynki toruńskie odkupują ponownie papiernię od rodziny Mochingerów za 15 000 talarów. Zygmunt Mocarski w świetnym zarysie dziejów o Książce w Toruniu do roku 1793 podaje cenę wykupu papierni za 1500 zł. Jak widać nie ma wśród badaczy co do tego zagadnienia zgodności. Jedno jest pewne że w tym czasie młynem zarządzał w Pruskiej Łące papiernik o imieniu Walenty. O dalszych losach papierni w Pruskiej Łące pomimo wielu wznawianych prób jej ustalenia historia milczy. Niestety podczas nawałnicy szwedzkiej jaka przechodzi przez Toruń, młyn i przyległe zabudowania w 1657r. ulegają całkowitemu spaleniu. W dalszej części tekstu chciałbym poświęcić więcej miejsca jednemu najnowocześniejszych młynów papierniczych, pracującego w latach 1685 – 1829 na terenie Prus Królewskich i Rzeczypospolitej.

Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich z 1884r tom 5, s.402.podaje, że już w okresie krzyżackim w podmiejskim Lubiczu czynny jest młyn zbożowy, tartak, folusze i kuźnica miedzi.

Dzień 6 lutego 1454 r. stał się pamiętny dla Torunia i pośrednio Lubicza. Na zamku krzyżackim w Toruniu zjawia się rajca toruński z trębaczem i powiadamia komtura domowego Albrechta Kalba, że miasto Toruń wypowiada posłuszeństwo Zakonowi. Wzywa komtura do dobrowolnego oddania zamku toruńczykom.
Propozycja zostaje odrzucona i potraktowana jako zbyt zuchwała. Po odmowie poddania zamku miastu, władze miejskie i mieszczaństwo przystępują do oblężenia. Dalsze losy zamku są opisane przez doc. hab. Irenę Janosz- Biskupową w Szkicach toruńskich oraz doc. Karolę Ciesielską w publikacji W zasięgu krzyżackiego miecza. Efekty oblężenia zamku widoczne są do dzisiaj.

Lubicz darem Kazimierza Jagiellończyka
W 1457 r. Król Kazimierz Jagiellończyk w podzięce za pomoc w czasie długoletniej wojny z Krzyżakami na mocy darowizny oddaje Toruniowi wieś Lubicz. W 1478 r. powstaje pierwszy folusz dla sukienników, nieco później dla białoskórników. W 1490 r. Rada Miasta oddaje w dzierżawę młyn zbożowy Henrykowi Schuellebergowi oraz pozwala na budowę tartaku, hamerni miedzi i młyna garbarskiego.

W latach 1568, 1624, 1636 powstają projekty budowy mostu przez Drwęcę w celu lepszej komunikacji Lubicza z Toruniem. Plany te nigdy nie zostały zrealizowane. W okresie drugiej wojny szwedzkiej w styczniu 1658 r. wyżej wymienione obiekty uległy spaleniu. Po 1680 r. następuje stopniowa odbudowa i rozbudowa Lubicza i jego zakładów przemysłowych. Jak poważne podjęto inwestycje i modernizacje pokazują nam rysunki torunianina Jerzego Fryderyka Steinera.
W odbudowie ma także swój udział Rada Miasta Torunia, która około 1685 r. na potrzeby kancelarii, oficyny drukarskiej oraz biblioteki Gimnazjum Akademickiego przystosowuje na papiernię stary dwukołowy młyn zbożowy w pobliskim Lubiczu nad Drwęcą. W skład zabudowań wchodzi m.in dwupiętrowy dom z trójspadowym dachem pokryty holenderską dachówką. Na parterze pracują napędzane spiętrzoną wodą z Drwęcy dwa koła wodne, które z kolei poruszają drewniany wał zakończony żelaznymi pierścieniami z czopami. Porusza on wiele urządzeń współpracujących m.in dwanaście stęp do miażdżenia i spilśniania szmat lnianych w tzw. gniazdach.

Pocięty na kawałki, zmieszany z wapnem surowiec, poddawany jest procesowi butwienia, który ułatwia dalszą przeróbkę. Rozdrobnioną na włókna i zmiażdżoną gęstą zawiesinę czeladnicy zlewają do podgrzewanej kadzi. Do 1752 r. papiernia lubicka posiada tylko jedną kadź. Następnie miazga czerpana jest sitem, ruchem z lewa na prawo i z powrotem formowana w arkusze i suszona na poddaszu. Czynnością uszlachetniającą jest sprasowanie sklejonego arkusza i wygładzenie drewnianym mechanicznym młotem. Inwentaryzacja z 12 czerwca 1714 r. potwierdza że drewniany młot zastąpiono stalowym o wadze 207 funtów (ok. 94kg ). Na poddaszu stoją liczne sita do czerpania papieru, na hakach suszą się płachty filcu z sit. Pomiędzy zabudowaniami na podwórzu stoi miedziany kocioł do gotowania kleju z odpadków zwierzęcych, przeniesiony później do dolnej izby w pobliżu magazynu ze szmatami.

Rozbudowa papierni
Akta Archiwum Toruńskiego II, III.85 sygnalizują nam że już w 1720 r. pracuje nowe urządzenie sprowadzone z Niemiec lub Holandii do mielenia bardziej starannego i efektywniejszego masy włóknistej tzw. holender. W związku z powyższym urządzenie to stawia lubicką papiernię na czele młynów papierniczych w Rzeczypospolitej. W latach 1749-1752 papiernia przechodzi stopniową rozbudowę, wprowadzane są nowości techniczne m.in mechaniczne nożyce do cięcia szmat, cztery koła wodne oraz dwa holendry do mielenia surowca. Podnoszą one wielokrotnie wydajność produkcji a także zapewniają wysoką jakość papieru porównywaną z importowanym papierem wrocławskim. Powyższy stan potwierdza inwentaryzacja przeprowadzona w dniu 2 maja 1753 r. z okazji przekazania w ponowną dzierżawę odnowionego młyna papiernikowi Krzysztofowi Henrykowi Putzowi. W 1762 r. odbudowę lubickiej śluzy wodnej poruszającej papiernię, młyn i tartak przeprowadza toruński mistrz ciesielski Marcin Pech. W pracach przy budowie uczestniczy ponad 65 robotników ,w tym wielu czeladników z miasta, żołnierze miejscy, oraz tzw. wyrobnicy dniówkowi. Do prac ziemnych używane były trzy kafary. Nadzór techniczny nad odbudową obejmuje Jan Michał Hube (1737-1807),późniejszy ostatni dyrektor Stanisławowskiej Szkoły Rycerskiej (Korpusu Kadetów) w Warszawie.

Głównym rynkiem zbytu oprócz Torunia są pobliskie miasta Kowalewo Pomorskie, Wąbrzeźno i Brodnica. Ostatnie badania dowodzą że lubicki papier dociera także do Gdańska, Elbląga, na tereny Mazowsza, daleką Litwę i Podole. Zachowane w Archiwum Gdańskim Akta (rejestr fordoński) potwierdzają, że w kwietniu 1784 r. statkiem toruńskiego kupca zbożowego Samuela Zieglera, członka Trzeciego Ordynku płynie 20 bel (1 bela – 10 ryz) papieru lubickiego do Gdańska. Pod koniec XVIII stulecia (lata 1797 – 1798 ) produkcja roczna osiąga ponad 1300 ryz (1 ryza – 500 arkuszy, 1 libra – 15 arkuszy), stawiając lubicką papiernię na jednym z czołowych miejsc na terenach Rzeczypospolitej.

Lata 1813 – 1828 r. to okres powolnego spadku produkcji, obniżka jakości papieru oraz przestawienie się ostatniego dzierżawcy na młynarstwo i rolnictwo. Papiernia lubicka w swej blisko 150 letniej historii dzierżawiona jest przez ośmiu papierników.

Pierwszym papiernikiem w latach 1685 –1693 jest Martin Masconi, 20 pazdziernika 1693r. dzierżawcą zostaje Johann Schwartz, następni to Siegmund Herman, Christoph Bobeth, Johann Austigal, Christoph Heinrich Putz, dwukrotnie Chrisstoph Heinrich Strubig, ostatnim w latach 1814 – 1828 papiernik Karol Gathold Braun.

Pożary i zniszczenia
W swej długiej historii papiernia i śluza wodna zniszczone były przez trzy pożary w latach 1734, 1802 oraz 1829 r. 21 czerwca 1734 r. na polecenie marszałka konfederacji grudziądzkiej Allena Sebastiana Mełdzyńskiego i konsyliarza, dowódcy oddziałów konfederacji Prus Królewskich Jana Wilhelma Schliebena spalono młyn i przyległe zabudowania. Zniszczono także, naprawioną w 1732 r. przez rurmistrza miejskiego Jana Jerzego Hieronima śluzę za 13651 złotych polskich, 24 grosze i 6 fenigów, odstąpiono jedynie od zniszczenia szkoły i kościoła. Chociaż sam kościół nie uszedł profanacji, konfederaci wybili w nim wszystkie okna oprawione w ołowiane ramy, a pozyskany w ten sposób ołów przetopili na kule.

Ze względów finansowych dopiero w latach 1737 – 1741 na polecenie magistratu Torunia odbudowano śluzę i młyn papierniczy. Ciężki dla Lubicza jest także rok 1802. W dniu 21 czerwca 1802 r. do Rady Miasta dociera wieść że spłonęła papiernia i śluza. Dzierżawcą papierni w tym czasie był znany tylko z nazwiska tajemniczy Klause, nie wywiązywał się należycie z opłat dla kasy miasta więc na niego padło podejrzenie że był sprawcą podpalenia.
Budowę całości zakładów od podstaw zakończono ok. 1815 r. W tym czasie dzierżawcą był wyłoniony podczas drugiej licytacji brat papiernika i młynarza z najstarszej dzielnicy Bydgoszczy – dawniej wsi Czyżówko (a), Karol Gathold Braun.

W 1829 r. papiernia lubicka spłonęła po raz trzeci i tym razem nie ustalono przyczyny lub sprawców. Rada Miasta nie podjęła się odbudowy tej wyjątkowej w historii Rzeczypospolitej papierni. Znawca dziejów polskiego rękodzieła papierniczego doc. Jadwiga Siniarska – Czaplicka (1913–1986) oceniała, że w XVIII stuleciu ponad 60 procent druków toruńskiej oficyny drukarskiej tłoczono na dobrych białych papierach pochodzących z czerpalni lubickiej. Młyn papierowy w Lubiczu był jednym z nielicznych na terenach Rzeczypospolitej, którego urządzenia pozwalały na produkcję papieru także zimą. Wytwarzany papier w Lubiczu posiada znaki wodne oraz filigrany, pozwalają one ustalić kolejnych właścicieli a także zasięg rozprzestrzeniania się produkowanego papieru.

Papiernia w Lubiczu nad Drwęcą oznacza swą produkcję najczęściej filigranem herbu miasta – bramy z trzema wieżami i unoszącym się nad nim opiekuńczym aniołem. Częste w użyciu są motywy religijne np. Madonna z dzieciątkiem w różnych odmianach oraz filigrany o tematyce roślinnej. Spotyka się również inicjały kolejnych właścicieli papierni. Autorzy tych artystycznych nieraz wysokiej klasy znaków pozostają dla nas nieznani.
Wprawdzie epoka starego papiernictwa nazywana białą sztuką dawno przeminęła, pozostały jednak w bogatych zasobach Archiwum Państwowego w Toruniu dokumenty nie pozbawione swoistego uroku – o dawnych młynach papierniczych w Pruskiej Łące i Lubiczu. Pierwszy młyn padł pod nawałą szwedzką w 1657r., natomiast drugi młyn podczas trzeciego pożaru w 1829r. uległ doszczętnemu zniszczeniu.
Bibliografia

  1. A. Kotlewski, Dzieje papierni w Lubiczu nad Drwęcą, Towarzystwo Bibliofilów im. J. Lelewela w Toruniu, Łódź 2016

Galeria

Ilustracje pochodzą z publikacji A. Kotlewskiego „Dzieje papierni w Lubiczu nad Drwęcą”

Lubicz1_jpg