Drzewo kategorii
Licznik odwiedzin

Projekt strony tytułowej:str. tytu-owa
Grzegorz Gurzyński
Ilustracje;
Ella Hyciek

Od Autora

Legenda – to opowieść o treści fantastycznej, przekazywana dawniej z ust do ust. Tak było zapewne też i z legendami toruńskimi, utrwalonymi dopiero później w formie spisanych opowieści.
Przewodnicy toruńscy, chętnie dzielą się legendami z turystami, których oprowadzają  po Toruniu. Ubarwiają one historię Torunia. Pokazują związki naszego miasta z Wisłą jak te o królowej Wiślinie, o wodniku Kaszczorku, bądź o flisaku Iwo, który żaby wyprowadził z naszego grodu. Zdarza się, że ten sam motyw powielany jest kilkakrotnie jak: legendy o Katarzynie i piernikach oraz o Krzyżaku Hugonie.
Są też legendy o nadzwyczajnej opiece Anioła, oraz o interwencji sił nadprzyrodzonych i oddaleniu końca świata w roku 1500 . W słowniczku znalazły się tylko postaci z legend wraz z hasłowym opisem.

ANIOŁ – podtrzymuje tarczę herbową Torunia. Legenda sięga1500 roku, kiedy mieszkańcy zgodnie z przepowiedniami  spodziewali się końca świata. Dla przebłagania Pana Boga za swoje grzechy ufundowali  dla kościoła farnego św. Jana dzwon  „Tuba Dei”. Pan Bóg wysłuchał próśb ludu i wysłał swego anioła, który chroni miasto od nieszczęść i zagłady także dzisiaj.

ATENA – Grecka bogini pokoju i wojny, utożsamiana z rzymską Minerwą, uzbrojona w dzidę, strzeże wejścia na drewniane schody w kamienicy „Pod gwiazdą”. Według legendy strzeże także nasze miasto. W razie zagrożenia pożarem, kataklizmem albo działaniami militarnymi rzeźba ożywa i staje po stronie  mieszczan toruńskich. Jako opiekunka bohaterów dodaje ducha obrońcom.

AUGUSTYNOWA – swarliwa, młoda żona kupca toruńskiego, wyrzucała mężowi, że bardziej dba o bogactwo krążąc po świecie,  niż o potomka i dziedzica.  Pewnego razu, podczas nieobecności męża, zjawił się w kamienicy na  Szerokiej niezwykły gość. Przybył z Gdańska , aby rozwiązać problemy potomstwa Augustynów. Nie był to zwykły medyk, skoro zażądał podpisanie cyrografu krwią z serdecznego palca. Warunki spisane na cyrografie świadczyły o przebiegłości diabelskiej. W zamian za usługę weźmie on sobie z domu Augustynów, to co mąż po powrocie uzna za najcenniejsze. I stało się nieszczęście. Kupiec Augustyn wrócił po roku z zamorskiej podróży i znalazł w kołysce męskiego potomka. Ucieszony powiedział –oto mój najdroższy skarb. Czart tylko na to czekał, ale zgodnie z umową powinien  jeszcze poczekać prawie 14 lat. Skoczył w ogień, buchnęło siarką. rozwalił dach kamienicy, ścianę szczytową i poszybował do piekła.

CZAN MIKOŁAJ – toruński mistrz piernikarski, legendarny  wynalazca ciasta piernikowego. Stało się to prawdopodobnie przypadkowo, gdy przez pomyłkę do ciasta chlebowego dolał zamiast wody miodu. Mistrz, u którego Czan terminował,  potraktował to jako zmarnowanie surowca i zażądał zwrotu kosztów. Praktyczny Mikołaj, rozwałkował ciasto, powycinał różne figury zwierząt i ludzi, które  po wypieczeniu sprzedawał z powodzeniem na rynku. W ten oto sposób powstała kolejna legenda o toruńskich piernikach.

IMG_0001

FLISAK IWO  – legendarna postać flisaka, który wyprowadził żaby z miasta, a było to tak: przed wiekami Toruń nawiedziła plaga żab za sprawą starej żebraczki, którą niegościnni mieszczanie wypędzili z miasta. Nie pomogły egzorcyzmy, ani żadne zaklęcia, aby wyprowadzić kumkających intruzów poza mury miasta. Rada miejska po długiej dyskusji uchwaliła dla wybawcy z „żabiej niewoli” wysoką nagrodę i rękę Kunki, córki burmistrza. Zrządzeniem losu przypłynął z Krakowa młody flisak Iwo, który podjął się tego  zadania. Miał on lipowe skrzypki o cudownych właściwościach.. Kiedy zagrał, żaby umilkły i postępowały za grajkiem przez Chełmińską Bramę aż na przedmieście Mokre. Burmistrz obietnicy dotrzymał. Na pamiątkę tego wydarzenia mieszczanie ufundowali spiżową statuetkę Flisaka, która do dzisiaj przypomina turystom o tym wydarzeniu przy ratuszowej fontannie. Fot. na stronie tytułowej ,Grzegorz Gurzyński.

HUGON  (wersja pierwsza), najmłodszy brat wśród  Krzyżaków toruńskiego konwentu. Nie bacząc na złożone ślubowania zakonne, zakochał się w mieszczce Barbarze bez wzajemności  i postanowił ją porwać. Napastowana panna uciekając przed napastnikiem wbiegła na wiosenny, kruchy lód na Wiśle. Tymczasem lody ruszyły i Barbara wpadła między kry ginąc na miejscu. Zatonął także koń, na którym brat Hugon wjechał w pogoni na lód. Jedynie modlący się napastnik wydostał się na brzeg  Jako  pokutę wyznaczył sobie zbudowanie wieży – krzywe j – takiej jaki był jego żywot. Od tego czasu podobno zapanował taki zwyczaj, że złoczyńcy zamiast odsiadywać karę, musieli dla miasta wznosić mury lub baszty.

IMG_0002

HUGON  (wersja druga), brat Hugon zakochał się w pięknej toruniance. Spotykał się z nią poza konwentem. Jednak nie uszło to uwadze mieszczan. Sprawa stała się głośna i zakończyła się skandalem. Postanowiono więc kochanków rozdzielić. Sąd toruński skazał dziewczynę na 25 batów, a komtur krzyżacki zobowiązał wiarołomnego młodego  zakonnika do wybudowania krzywej wieży obronnej. Symbol grzechu Krzyżaka w postaci Krzywej Wieży, pozwala do dziś turystom, sprawdzać morale  bądź skłonności do grzechu. Kto stanie na palcach plecami do ściany wieży i wyciągnie przed siebie ręce, a  nie straci równowagi, ten  odporny jest na pokusy złego ducha.

IMG_0005JORDAN – kucharz zamkowy. W dniu św. Doroty przygotował Krzyżakom wykwintną  ucztę biesiadną i niespodziankę. Współpracując ze  spiskowcami, którzy podłożyli miny w piwnicach zamku, dał z wieży  znak chochlą do zapalenia lontów. Nastąpił potężny wybuch. Pod gruzami zginęli biesiadnicy, a kucharz Jordan wyleciał w powietrze i ponad dachami kamienic  szczęśliwie wylądował na Bramie  Chełmińskiej.  Na pamiątkę tego wydarzenia cech ślusarzy wykuł metalową chorągiewkę, którą umieszczono na Bramie. Obecne znajduje się w Muzeum w Ratuszu.

IMG_0004

KASZCZOREK – na wiślanym dnie u ujścia Drwęcy mieszkał sobie  wodnik  Kaszczorek w wodnym pałacu. Paskuda rzeczna, złośliwy pokurcz. Pastuchom topił woły i cielęta gdy je w rzece poili. Rybakom rwał sieci, a flisaków włóczył po uroczyskach i  mokradłach.
Pewnej nocy, gdy Księżyc zapragnął napić się wody wiślanej, Kaszczorek złowił go w swoje sieci  i umieścił w wodnym pałacu. Nad Toruniem zapanowały wówczas ciemności. Rzezimieszki i złodzieje zaczęli grasować bezkarnie.
Klimek,  syn ratuszowego trębacza  postanowił wybawić Księżyc z niewoli. Z pomocą przyszła królowa Wiślina. Podarowała mu cudowną jarzębinowa różdżkę. Przy jej pomocy Klimek „otworzył” rzekę i wyzwolił spętany Księżyc.

 

IMG_0008KATARZYNA – według  jednej z legend, Katarzyna była córką cechmistrza Bartłomieja, która wspólnie ze skrzatami wypiekała pierniki w postaci złączonych 6 kółek nazwanych później katarzynkami. Jej mąż natomiast wypiekał piernikowe serca. Po raz pierwszy wręczył Katarzynie takie serce z bukietem kwiatów podczas zaręczyn.
Inna wersja legendy głosi, ze katarzynki wypiekała siostra Katarzyna w klasztorze reguły św. Bieniasza. Było to w czasie wielkiego głodu i epidemii „czarnej śmierci” w Toruniu.

KATARZYNKA – to nie tylko zdrobnienie imienia, ale piernik w formie złączonych sześciu kółek, prawdopodobnie podczas pieczenia. Według legendy nazwę katarzynka nadali Krzyżacy podczas uroczystej kolacji u sióstr Benedyktynek. Przy winie prowadzono rodzaj „zgaduj zgaduli” pokazując pierniki figuralne. Kiedy przyszła kolej na piernik w niczym nie przypominającym ani sylwetki znanej postać, ani  zwierzęcia nadano mu nazwę katarzynka na cześć siostry Katarzyny, która te pierniki piekła.

KLIMEK – syn ratuszowego hejnalisty, uczył się pilnie  u toruńskiego mistrza złotniczego. Kiedy już poznał tajniki złotniczego fachu, postanowił spełnić przyrzeczenie dane  królowej Wiślinie. Wykuł złotą koronę, którą uroczyście umieszczono na iglicy ratuszowej wieży, Był to symbol królewskiego miasta, który zniszczyli Szwedzi podczas bombardowania.

KOCISTRACH – Mysi Król, który zdradził siostrze Katarzynie, gdzie przechowywane były zapasy dojrzałego, pięćdziesiątletniego ciasta piernikowego. Wypiekane katarzynki uratowały toruńskich mieszczan od śmierci głodowej.

KOT – nie znamy jego imienia, ale związany jest poprzez  legendę z toruńskimi fortyfikacjami. Podobno zaskarbił sobie wdzięczność Torunian podczas oblężenia miasta przez Szwedów. Walczył mężnie  na murach miejskich i nie jednemu napastnikowi pogonił kota. Po odparciu ataku, Rada Miejska postanowiła upamiętnić bohaterskiego dachowca w nazwie baszt. Otrzymały one nazwy: Koci Łeb,  Koci Ogon, Kocie Łapy, a barbakan przed Bramą Chełmińską nazwano Kocim Brzuchem. Jedyna zachowana Baszta Koci Łeb przy ul. Podmurnej 74, fot. Jerzy Marchewka.

KUNKA – córka burmistrza, żona flisaka Iwo, który dostąpił zaszczytu matrymonialnego w zamian za usługi na rzecz miasta. Wesele było huczne, a i wiano znaczne. Odtąd małżonkowie w Toruniu żyli długo i szczęśliwie otoczeni życzliwością mieszkańców.

MISIMG_0006TRZ PROSIACZEK – Mistrz Wawrzyn Prosiaczek popadł w wielką biedę. Brak zleceń na naprawy butów doprowadził go do ruiny. Aż  tu pewnego wieczoru zjawił się u niego sam król toruńskich krasnali, który postanowił uratować go od zguby. Odkąd krasnale przynosili swoje buciczki do podzelowania ,wiodło mu się coraz lepiej. Za swoje rzetelne usługi otrzymał od króla dar szczególny, zaczarowany zydel. Kto na nim usiadł nie mógł prędzej się z tego siedzenia uwolnić dopóki nie złożył zamówienia. Tak było też w przypadku śmierci. Po wielu latach przyszła Kostucha zabrać mistrza. Posadził ją Wawrzyn na zydelku, obiecał jej safianowe buciki, i uwolnił dopiero, gdy zobowiązała się przyjść po niego po setnych urodzinach.
SMĘTEK – w opowiadaniach rybaków, bartników, smolarzy i przewoźników przy toruńskim brodzie, Smętek był złym duchem, mąciwodą i szkodnikiem. Demon ten z piekła rodem sial niezgodę,  jątrzył  i podburzał lud.  Nazywano go  Czarnym Łowcą zamieszkującym wśród Czartowskich Gór za Czarną Wodą. Pokonał go jednak w zapasach Toron i uwolnił Wiślinę i ród Toroniców od ciągłych napaści i wzniecania niezgody. Od tego czasu Torunianie mogą  się zaliczać do szczęśliwych dzieci Wisły.

IMG_0003SZWEDKO – złodziejaszek,  skazany za kradzież na powieszenie. W dniu egzekucji na „Wiesiołkach” z wysokości szubienicy dostrzegł nadciągające wojska szwedzkie. Nie tylko  ostrzegł mieszczan, ale wspólnie z nimi dzielnie bronił miasta. Ułaskawiony otrzymał przydomek Szwedko.

TORON – legendarny założyciel naszego grodu. Heroiczny  pogromca Smętka  i wraz z królową Wiśliną ojciec rodu przewoźników i rybaków wiślanych.

TUIMG_0007BA DEI  – dzwon z bazyliki katedralnej pw. św. Jana Ewangelisty i św. Jana Chrzciciela. Według legendy został odlany w specyficznych okolicznościach. Zbliżał się rok 1500. Przepowiadano koniec świata. Strach padł na miasto. Okazało się, że można temu zaradzić. Kupcy, rzemieślnicy i mieszkańcy postanowili złożyć wotum na rzecz toruńskiej fary. Zlecono toruńskiemu ludwisarzowi odlanie na chwałę bożą wielkiego dzwonu Tuba Dei  – „Trąbę Bożą”, który  po raz pierwszy zadzwonił w ostatnią noc 1500 roku  oddalając groźbę nieszczęścia dla miasta.

WIŚLINA – w legendzie jest piękną, zielonowłosą królową wiślanych nimf, rusałek i wodników. Gdy ujrzał  ją Toron  przy  ujścia  Drwęcy , zakochał się w niej bez pamięci. Widząc jak demoniczny Smętek dokuczał jej swoimi złośliwościami , postanowił się z nim rozprawić. Nie było to jednak łatwe ze względu na niezwykłą siłę Smętka i jego możliwości przemiany w IMGgroźną bestię. Zmagali się długo, ale szala zwycięstwa przechyliła się w stronę Torona. Wrzucił Smętka do jamy i przywalił go głazem. Sam ranny i wyczerpany padł pod  baśniowym dębem. Znalazła go tam Wiślina, podała mu złote jabłko, a gdy je skosztował został cudownie uzdrowiony. Od tej chwili byli razem  i tak powstał  ród Toroniców, a my możemy się zaliczać do szczęśliwych dzieci Wisły.

Bibliografia
1. F. Fenikowski,  Piernikowe miasto, WP „Pomorze”  Bydgoszcz 1989
2.B. Frąckowski, Legendy i opowieści prawdziwe o Toruniu, Vega, Toruń 1997
3. E. Hyciek, Legendy toruńskie, Wyd. Adam Marszałek, Toruń 1997
4. K. Kluczwajd, A. Skowroński, Toruń jest… jaki ? Toruń 2010
5. J. Marchewka, 500 zagadek o Toruniu i ziemi chełmińskiej, Toruń 1998